Nowa zasada: podobał ci się rozdział? Zostaw komentarz o treści "+". Za 5 plusów będzie nagroda - kolejny rozdzialik. Informacje o nowych rozdziałach na Facebooku https://www.facebook.com/oczy.renesmee/
Dodawajcie komentarze i opinie
niedziela, 6 sierpnia 2017
Multi-kultura
Mam do was jeszcze jedno pytanie. Skąd się wzięliście w Arabii Saudyjskiej?
Nigdy bym nie pomyślała, że zajrzy tu ktoś z drugiego końca świata :)
Dzięki!
Buziaki
Zuzu
Nowe posty
Taki piękny rozdział wam napisałam, ale nie pasuje do kontekstu. Jeszcze na niego za wcześnie. Dużo za wcześnie. Ale miałam wenę, to ją wykorzystałam. Dam wam znać jak przyjdzie na niego czas, a na razie musicie sie uzbroić w cierpliwość. Czytając tego bloga na pewno macie jej wiele :)
Tak czy siak, ROZDZIAŁ 11 - ADRENALINA powoli się tworzy. Pomysł jest tylko jakoś się nie chce zapisać :D
Mam nadzieję, że już niedługo się to zmieni.
Buziaki,
Zuzu
PS Szczerze, gorąco i bardzo serdecznie chcę podziękować Julce Karaś. Jesteś wspaniała, a ja jestem Ci tak bardzo wdzięczna za wsparcie. Uśmiecham się za każdym razem, gdy widzę Twój komentarz. DZIEKUJĘ DZIEKUJĘ DZIEKUJĘ
środa, 2 sierpnia 2017
Mam dla was wspaniałą wiadomość.
Wróciłam! Tak, wiem, że to już wicie. I nie, nie wiem na jak długo. ale to nie jest ta nowina.
Otóż, utworzyłam stronkę na Facebooku, żeby ułatwić wam wszystkim odnajdywanie informacji o nowych rozdziałach.
Tak więc, serdecznie zapraszam LUBIĘ TO
i jeszcze jedno. Czy wiecie, że nie mogę czytać "Zmierzchu"? Najnormalniej w świecie nie mogę, bo jak zaczynam to od razu mam ochotę coś dla was napisać. I zamiast czytać, piszę. Chore, prawda?
Buziaki,
Zuzu
ROZDZIAŁ 10 - OBCY WAMPIR
- Tak strasznie się o ciebie dzisiaj bałem. Byłem w drodze do domu, gdy Seth się zmienił i... Boże, już bardzo dawno nie byłem taki przerażony. Nie rób mi tego więcej - mów dobitnie obejmując mnie swoimi wielkim ramionami.
- Postaram się - mówię starając się rozładować atmosferę. Nie widzę twarzy chłopaka, ale wiem, że się uśmiecha.
- Chociaż właściwie nic się nie stało. Dobrze zrobiłaś przyjeżdżając od razu tutaj. Ten ktoś cię śledził, ale uciekł, gdy tylko natknął się na tropy sfory. Chłopaki chciały go ścigać, ale się nie zgodziliśmy. Może już nie wróci.
- Może - w moim głosie słychach powątpiewanie.
- Bez obaw, Ness. Wszystko będzie dobrze. Nie spuścimy z oka ani ciebie, ani Charliego. ale dla pewności, będzie lepiej jeśli postarasz się przesiadywać tutaj, w La Push. Cholerne deja vu!
- Co? - nie zrozumiałam tego ostatniego.
- No wiesz, jak Bella była człowiekiem, polowało na nią sporo wampirów. Przesiadywała wtedy całymi dniami na plaży w rezerwacie. A potem pilnowaliśmy jej na zmianę z Cullenami. No właściwie to ja pilnowałem jej na zmianę z Culenami.
- Dalej nie rozumiem - skarżę się.
- Nie byłem wtedy Alfą, a Sam nie zgadzał się na układy z wampirami, więc to ja pilnowałem Belli na dwie zmiany.
- Jake - jęknęłam z rozpaczą.
- Spokojnie Ness, to były stare czasy. Teraz sam jestem Alfą i mogę oddelegowywać zadania. A tak z innej beczki, idziesz jutro do Emily?
- Tak.
- To dobrz... - przerwało mu ziewnięcie.
- Jake, jesteś wykończony.
- Wcale nie. Bywało ze mną dużo gorzej.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Lepiej mi powiedz o co chodziło z tym Seattle dzisiaj.
- To znaczy?
- No nie pojechałaś do Seattle, a przecież chciałaś. Dlaczego?
- Zmieniłam zdanie.
- A dlaczego... - zawahał się. - Czemu nie zadzwoniłaś?
- Jacob, czy ty naprawdę pytasz mnie dlaczego nie poprosiłam cie o towarzyszenia mi w łażeniu po sklepach?
- No tak. Masz rację.
poniedziałek, 31 lipca 2017
ROZDZIAŁ 9 - SEATTLE ALBO NIE
- Cześć wszystkim! - wołam wchodząc do kuchni. Charlie tylko skinął głową mając usta pełne jajecznicy, która paruje przed nim na stole. Ale Sue wita się bardzo entuzjastycznie:
- Nessie, kochanie! Zjesz z nami?
- Nie, dziękuję bardzo, ale nie. Sue, możemy porozmawiać? - pytam, wskazując głową na salon. Kobieta chyba zrozumiała, że chcę pogadać w cztery oczy, wyciera więc ręce w ściereczkę i znika w drugim pokoju. Zanim do niej dołączam Charlie posyła mi pytające spojrzenie, ale nic mu nie odpowiadam.
- Złotko, co się stało? Wszystko w porządku? Dostałaś miesiączkę? - w jej głosie słychać wielką troskę, ale ja aż zachłystuję się powietrzem:
- Co?! Nie, nie! Nic z tych rzeczy - zaprzeczam natychmiast. Nic dziwnego, że Leah jest taka jaka jest, skoro jej matka uważa, że jedyny powód prywatnej rozmowy to okres! - Przecież jestem pół-wampirem. Chodzi mi o jedzenie.
- Jedzenie? - teraz to Sue wydaje się zbita z tropu.
- Widzisz, ja jestem przekonana, że wspaniale gotujesz. Zresztą wszyscy to potwierdzają: Jake, Charlie, Seth... Tylko, jak już mówiłam, jestem pół-wampirem. Ja jem inaczej niż wy - głupio się czuję musząc jej to tłumaczyć.
- Och, oczywiście, rozumiem. Ale wydawało mi się, że możesz jeść ludzkie jedzenie. Bella mówiła...
- Mogę jeść, to prawda - przerywam jej. - Ale mi nie smakuje. Nie chcę cię urazić i błagam, nie bądź na mnie zła ani smutna. Ja zwyczajnie nie lubię mięsa. Jadam pieczywo, naleśniki, ciastka, czasami makaron. Ale inne rzeczy po prostu mi nie smakują. A mięso to już w szczególności.
- Renesmee, bardzo Cię przepraszam. Nie miałam pojęcia.
- Sue, nic się nie dzieje. Po prostu chciałam ci powiedzieć i wytłumaczyć czemu nic nie jem. Nie musisz się mną przejmować. Ja będę sobie jeść na własną rękę.
- Co to to nie! Zrób mi tylko listę, a będę gotować co tylko sobie zażyczysz.
piątek, 17 czerwca 2016
Wróciłam!
Bardzo was przepraszam (znowu) że nic nie pisałam. I to przez tak długi okres czasu! To karygodne i zdaję sobie z tego sprawę. Nie żebyście mnie w jakikolwiek sposób zachęcali do pisania (brak komentarzy, brak nowych wyświetleń, brak plusików o które prosiłam), ale i tak głupio się czuję. Miałam urwanie głowy w szkole, walka o oceny, itd. Ale zakładam że wszyscy to znacie :) Jednak teraz są już prawie wakacje i postanowiłam wrócić. Nie wiem na jak długo, ale jutro na pewno pojawi się nowy rozdział, a do końca czerwca pewnie jeszcze ze dwa. Obiecanki cacanki jak to się mówi, ale obiecuję się postarać
Na razie to tyle. Mam nadzieję że jeszcze ktoś tu zagląda i czeka na dalsze losy Nessie ;)
Całusy
Zuzu
czwartek, 31 marca 2016
ROZDZIAŁ 8 - TORTILLA I ZAKUPY
środa, 30 marca 2016
Święta, Święta i po Świętach
Obiecałam rozdział na Święta i nic z tego nie wyszło. Napisałam krótki rozdział i nie jestem z niego zadowolona. I myślałam całe Święta jak go zmienić i przedłużyć i wyobraźcie sobie, że nic nie wymyśliłam. A tu wolne się skończyło, znowu szkoła i urwanie głowy. Piszę żebyście nie pomyśleli, że o was zapomniałam, bo naprawdę Cały czas o Was myślę!
Strasznie dużo tego "myślenia" mi wyszło :)
Jestem pewna, że wielu z Was wolałoby abym ten czas, który właśnie poświęcam na napisanie tego bzdurnego posta poświęciła na kolejny rozdział i dlatego Was przepraszam. Posty informacyjne pisze się dużo łatwiej niż takie z opowiadaniem i dlatego takich jest tutaj najwięcej.
I jeszcze jedno,
spóźnione, ale zawsze, WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ORAZ ZDROWIA I SPOKOJU NA CAŁY ROK!
Całuski,
Zuzu
poniedziałek, 29 lutego 2016
Przepraszam?
To znowu ja. Bardzo dawno mnie tu nie było i ogromnie was za to przepraszam. Ale mam urwanie głowy w szkole, o tym, że były ferie już nawet nie pamiętam :( Obiecałam rozdział a wcale go nie dodałam i obawiam się, że jeszcze przez jakiś czas nie dodam. Potrzebuje chwili wytchnienia a tu sprawdzian za sprawdzianem, kartkówką pogania. Ale dość użalania się nad sobą. Piszę po prostu żeby was przeprosić. Mam nadzieję, że uda mi się coś dodać przed Wielkanocą. Będę się bardzo starać.
Jeśli chcecie to zostawcie mi swojego maila w komentarzu pod tym postem. Jak się coś nowego pojawi to wam podeślę wiadomość.
Jeszcze raz gorąco przepraszam, dziękuję za komentarze i proszę o cierpliwość i dalsze wsparcie.
A teraz idę spać :D
Całusy,
zawsze Wasza,
Zuzu
sobota, 16 stycznia 2016
ROZDZIAŁ 7 - PREZENTY
wtorek, 5 stycznia 2016
Brak komentarzy
Tego posta miałam wstawić wczoraj, ale wspaniała Lusia dodała komentarz i nie mogłam wam odmówić kolejnego rozdziału. Muszę jednak przyznać, że komentarzy mam bardzo mało, a plusików o które prosiłam - wcale. Dlatego też, aby wywiązać się z umowy nie wstawiam nowego rozdziału. Tak bardzo was proszę, zacznijcie komentować. Już nawet wyłączyłam blokadę obrazkową :)
A na zachętę dodaję krótki fragmencik. Nie z następnej części, ale zawsze. Chcę, abyście mieli na co czekać :D
Wykorzystałam fakt, że przybysz wciąż jeszcze spacerował wzdłuż polany i przybliżyłam się do czytnika. Miałam tylko nadzieję, że jego obsługa nie jest zbyt skomplikowana i że nie wyda z siebie żadnego dźwięku. Wyciągnęłam rękę za siebie i na oślep wymacałam czujnik. Zaraz potem rozległo się cichutkie kliknięcie i drzwi się otworzyły. Zanim nieznajomy się zorientował co zrobiłam wślizgnęłam się do środka i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Natychmiast się od nich odsunęłam i sięgnęłam do torebki po telefon. Miałam w nim bardzo mało kontaktów, ale i tak przeglądając je zastanawiałam się do kogo zadzwonić. Kogo w to wciągnąć? Komu miałam przydzielić
ROZDZIAŁ 6 - ZAŚMIAĆ SIĘ NA ŚMIERĆ
piątek, 1 stycznia 2016
ROZDZIAŁ 5 - WSZYSTKO NOWE
2 tysiące
Przede wszystkim chcę Wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku 2016, i oby był jeszcze lepszy niż miniony 2015.
A teraz zabieram się do pisania rozdziału piątego. Życzcie mi powodzenia, komentujcie i świętujcie Nowy Rok.
Całusy
Zuzu
środa, 30 grudnia 2015
Nowy post
Was, bardzo proszę o komentarze. Nie musicie opisywać co się wam podobało ani co byście zmienili, ale zostawcie po sobie ślad. Proponuje taki układ: podobał ci się rozdział zostaw komentarz o treści "+" - tylko tyle. A jeśli uważasz że stać mnie na więcej to "-". Za 5 plusików dostaniecie nowy rozdział - w nagrodę. To naprawdę bardzo mnie zmotywuje.
Teraz, na koniec, chcę tylko podziękować tym osobom które tu jeszcze zaglądają. Od czasu do czasu zerkną, czy coś się nie pojawiło. Następnym razem się nie rozczarują! Naprawdę z całego serca wam dziękuję!!!
Do napisania znowu
Zuzu
ROZDZIAŁ 4 - PRZYJAZD
środa, 29 października 2014
Wow!
Kiedy byłam jeszcze bardzo małą dziewczynką, zapytałam kogoś bardzo mi bliskiego i mądrego co to jest blog. Mój tata uśmiechnął się tak, jak tylko on potrafi i odpowiedział: "To taki internetowy pamiętnik, który wszyscy mogą zobaczyć. Jeśli chcesz to ci taki założę i będziesz pisać." Wydało mi się to trochę dziwne, bo pamiętnik kojarzył mi się z czymś tajemniczym, czymś co jest tylko moje i należy to trzymać zamknięte na klucz w szufladzie. Zawsze chciałam założyć pamiętnik, ale nie miałam cierpliwości do samego pisania, więc odpowiedziałam, że nie chcę bloga, bo pamiętniki są prywatne. Kiedy nieco urosłam i zaczęłam zaglądać na inne strony niż dladzieci.pl odkryłam, że istnieje wiele blogów, które wcale nie opisują życia tylko jakieś filmy czy zespoły muzyczne. Nie rozumiałam tego, bo tatuś powiedział, że blog to pamiętnik, a tatuś ma zawsze rację. Tak naprawdę sedno tego tematu pojęłam teraz, leżąc w łóżku przy zgaszonym świetle, 29 października 2014 o godzinie 23.30, 12 lat po tej pierwszej rozmowie. Tak naprawdę, każdy blog bez względu na to o czym jest, to pamiętnik. Każdy post to jakieś wspomnienie, a stare blogi to dowody naszych dawnych pasji. Rozumiem ludzi, którzy kończą bloga, bo coś się im znudziło, bo już nie mają czasu. Jednak nie mogę pojąć jak można wyrzucić bloga z sieci, zamknąć go, usunąć. To przecież nasza historia, nasze wirtualne dziecko. A mówiąc nasze mam na myśli wszystkich blogerów.
Takie moje przemyślenia. A i jeszcze jedno. Ktokolwiek tu zagląda (choćby i od święta) niech zostawi po sobie pamiątkę w postaci komentarza. Uważam, że jest to na tyle stary blog, że mogę o to prosić. Bez komentarzy brakuje mi chęci do pisania :(
Całusy
Zuzu
środa, 19 lutego 2014
Jeżeli statystyki nie kłamią, to w dalszym ciągu mam jakichś czytelników. To musi wydawać się strasznie dziwne, bo od ponad pół roku nic nie napisałam a wciąż sprawdzam statystyki. No nie ważne.
Chcę bardzo podziękować wszystkim, którzy tu przychodzą i poinformować ich, że nie zakończyłam tego bloga. To fakt, rzadko piszę, a właściwie to wcale, ale saga trochę mi się znudziła. Teraz powoli znów wkrada się do moich łask, a ponieważ dzisiaj nic nie mam zadane, a prywatny angielski został odwołany to spróbuje napisać kolejny rozdział. Pojawi się dziś lub jutro. Życzcie mi powodzenia i mam nadzieję, że nie będzie zbytnio przymulony (ten rozdział rzecz jasna). Proszę dodawajcie komentarze i odwiedzajcie tego bloga.
Zuzu
PS Przeczytajcie jeszcze raz te trzy stare rozdziały, bo dodałam do nich kilka zmian.
poniedziałek, 20 maja 2013
bardzo się cieszę, że mam tak wielu czytelników (wczoraj mój blog odwiedziło 36 osób). Bardzo chętnie zabrałabym się do pisania kolejnych rozdziałów na które mam już i pomysł, i czas. Istnieje jednak pewien problem. Potrzebuję do ich napisania książki "Zaćmienie" autorstwa Stephanie Mayer online. Chcę wykorzystać legendy z ogniska w La Push i kilka innych fragmentów. Pozostałe trzy części sagi już znalazłam, ale Zaćmienie, którego najbardziej potrzebuję, nie mogę wyszukać. Dlatego zwracam się z prośbą do was, kochani czytelnicy, abyście pomogli mi w poszukiwaniach i w komentarzach (których tak na marginesie w ogóle nie piszecie) podali mi linki do stron gdzie mogę to znaleźć Bardzo ważne jest jednak, aby było to tłumaczenie oryginalne, czyli przełożeniu Joanny Urban. Bardzo proszę o pomoc, a jak na razie postaram się wymyślić kilka rozdziałów zanim dojdę do Quileckich legend.
Pozdrawiam was serdecznie i gorąco proszę o pomoc
Zuzu
niedziela, 12 maja 2013
ROZDZIAŁ 3 - WYJAZD
Dopiero teraz zauważyłam, że moja ciocia nie zabrała swojej torby podróżnej. Zajrzałam do środka. Była prawie pusta. Dorzuciłam więc do niej swój pamiętnik, kilka wygodnych ubrań (bo byłam pewna, że Alice zamierza spakować mi tylko ubrania eleganckie) m. in. dwie pary dżinsów, dres, kilka podkoszulek i bluzek z długim rękawem oraz ulubioną poduszkę i album ze zdjęciami. Udało mi się też wepchnąć pantofle i te idiotyczne, eleganckie, białe sandałki naszykowane przez Alice.
Przewiesiłam sobie torbę przez ramię, z szafki nocnej zabrałam tacę i w tej samej chwili zauważyłam na niej swoją ukochaną bransoletkę i medalion ze zdjęciem naszej trzyosobowej rodziny. Jednym ruchem wsunęłam je do kieszeni i zeszłam na dół.
W salonie byli wszyscy prócz Carlisla i Emmetta. Ten pierwszy był pewnie w szpitalu, ale zaciekawiła mnie nieobecność tego drugiego.
- Jest na polowaniu - odpowiedział tata, a ja kątem oka zauważyłam, że mama znika za rogiem, w małej bibliotece.
- Pewnie zaraz do niego dołączę, ale mnie, w przeciwieństwie do niego, zależy na tym, aby się z tobą pożegnać - dodała Rosalie. W międzyczasie Esme zabrała mi tacę z rąk i zaniosła do kuchni.
- W takim razie, do zobaczenia Renesmee - tata uśmiechnął się i wyciągną do mnie ręce. Przytuliłam się.
- Możesz być pewna, że niedługo cię odwiedzimy - obiecała mama. Odwróciłam się do niej i także ją uściskałam. Wręczyła mi trzymaną przez siebie torebkę, dość dużą i bardzo ładną, prostą, bez szaleństw.
- Są w niej małe upominki od każdego z nas i kilka drobiazgów, których Alice raczej ci nie kupi - powiedziała mama. Później pożegnałam się z Rose i Esme, ale gdy podchodziłam do Jaspera moich uszu dobiegł głośny i przeciągły dźwięk klaksonu samochodu. Ktoś warknął i był to chyba tata, ale nie odwróciłam się, aby sprawdzić.
- Do widzenia Nessie. - Jasper pożegnał się krótko. - Idź już, bo Alice do cierpliwych nie należy. Pomachałam wszystkim i wybiegłam z domu na deszcz.
